czwartek, 12 września 2013

Karmelowa herbata

Witajcie~!
Wybaczcie, że musicie tak długo czekać na posty. Mimo dużych chęci i zapału nie jest to takie łatwe. Jakoś w szkole lub kiedy jestem zajęta albo leżę sobie w łóżku po jedenastej licząc płytki na suficie, mam masę pomysłów, lecz kiedy siadam do laptopa jakoś, ekhm, wszystkie parują. 
Miałam dzisiaj zanudzić was jakimś postem o szkole, nauce, nauczycielach, o tym jak bardzo szanowna męska część klasy rozwala nam lekcje, ale sama tym tematem jestem troszkę zmęczoną mimo, że minęło dopiero kilkanaście dni, i sądzę, że wy też po męczącym dniu w szkole nie macie ochoty czytać o niej,
 mam rację?
Więc(tak, wiem, nie zaczyna się zdania od tego słowa) kompletnie pójdę na żywioł i opowiem wam o herbacie.
Po powrocie do domu, automatycznie weszłam jak zwykle do kuchni, kierowana najzwyklejszym i ludzkim poczuciem ogromnego głodu. Po 8 lekcjach, jadąc jedynie na płatkach i kanapce z szynką to chyba normalne, że jestem głodna. Nieźle wkurzyłam tym koleżankę, z którą wracałam, gdyż całą drogę nawijałam o moim pysznym obiadku, gorącym talerzu czekającym na mnie w moim kochanym domku.  Och, jak będzie przyjemnie naładować pusty żołądek ogromną porcją cieplutkiego jedzenia~! I jakie szczęście, że nie będą to ziemniaki, bo ziemniaków nie lubię~!
Po wejściu do kuchni, moja uwagę zwróciło żółte pudełeczko z herbatą Lipton. KARMELOWA. Ja nie mogę, karmelowo - waniliowa~! HERBATA! Oczywiście aromatyzowana. Ale o smaku karmelków! A karmelki od razu kojarzą się z krówkami, tymi milanowskimi oczywiście! 
Wpadłam do pokoju, w którym moja mama oglądała telewizję i "kupiła mamusia herbatę! karmelową!"
"tak, lubię takie eksperymenty"
Po wytłumaczeniu jaka to bardzo jestem głodna, tak głodna, że chyba zaraz umrę (na to moja mama powiedziała "to się połóż i umieraj")powróciłam do ukochanego pomieszczenia z lodówką. Odgrzawszy sobie posiłek, pałaszowałam go z taką ogromną przyjemnością! Mama wstawiła wodę na kawę i herbatę, oczywiście dla mnie.Po chwili postawiła przede mną herbatkę, dając jedynie powąchać, a pachniała tak słodko cukierkowo..."A teraz idź z psem, pójdziesz do sklepu i kupisz pączki, akurat herbata ci ostygnie".
Kochana mamusia.
W tempie ekspresowym do sklepu i z powrotem, kupiłam pączki, wróciłam do domu, i pierwszy cel-kuchnia. Jeden łyczek herbatki....nie lubię bez cukru. Smakowała tak nijak, więc posłodziłam ją, ale mniej niż zawsze.
Ta słodycz. Ten zapach. Przydałyby się jakieś ciasteczka. No trudno. Nie smakowała jakoś niesamowicie, ale zapach rekompensował wszystko. Chciałabym mieć takie karmelowe perfumy. No bo kto nie lubi karmelu? Tofii? Nie za pomijamy o wanilii. Wypiłam bardzo szybko. Tak, i chyba zrobię sobie kolejną.
Ale po co wam takie informacje ja cena i ilość torebek? Po prostu warto spróbować~

Mam nadzieję, że was nie zanudziłam~ Po prostu mam ochotę napisać czasem o jakichś głupotach :3
Wiedzieliście, że rosyjskim zdrobnieniem od imienia Aleksandra jest Sasza? Ile ciekawych rzeczy można się dowiedzieć z tego internetu o własnym imieniu, doprawdy.
Pozdrawiam♥

wtorek, 3 września 2013

pierwszy dzień

Hej~
Nie mam o czym pisać, moja twórczość wyczerpała się już pierwszego dnia szkoły. Klasa zmieniła się niewiele, za to przedmioty i ilość lekcji tak. Mam tylko jedną lekcję niemieckiego(i ubolewam nad tym!), dwie fizyki(grrr..), tylko jedną chemię i biologię, za to doszła plastyka, informatyka i wos. Mam nawet fajny plan, w piątki tylko cztery lekcje i to na 10:35(wyśpię się~), ale np. jutro kończę o 16. Nie lubię późno kończyć, bo często na dwóch ostatnich godzinach zaczyna boleć mnie głowa, jestem senna i przymulona.
Nie ma to jak być przymulonym na historii...
Tata pyta się mnie - Doszedł ktoś do twojej klasy?
-Tak, jedna dziewczyna.
-Fajna jest?
-Nie rozmawiałam z nią, była na wagarach.

Wagary pierwszego dnia? SERIO?


Pozdrawiam~

niedziela, 1 września 2013

Bum bum bum i po wakacjach.

Hejka moim kochani czytelnicy(jeśli tacy tu są). Co tam u was? U mnie fajnie~
Tak ogółem to ciesze się, że już jutro zobaczę się z moimi znajomymi z klasy(nie że jestem z wszystkimi w jakichś super kontaktach). Każdy chyba chcę wiedzieć jak zmienili się koledzy i koleżanki, w końcu zastanówmy się, dwa miesiące to kupa czasu. Minęły strasznie szybko, a zanim się obejrzymy będzie zima i święta. Czy coś zrobiłam w te wakacje? No może, wypoczęłam i wynudziłam się. A tak to nic więcej. Trochę byłam tu, trochę tam... Nic ciekawego.
Dziś spędziłam sporo czasu w kościele, byłam w delegacji mojej szkoły, kwiatki pod pomnik, bo dziś rocznica wybuchu II wojny światowej. Wróciłam, zjadłam obiad i pojechałam z rodzicami i młodszą siostrą do galerii Brwinów(takie miasto co należy do Podwarszawskiego Trójmiasta Ogrodów, nie wiedziałaś/eś?) kupić mi jakieś buty w CCC.
sorry za telefonową jakość;(
Ładne są(ta skarpetka się wyjmuje). Na początku nie byłam do nich przekonana, ale teraz uważam, że są świetne. Numer 39, trochę przyduże, mam sporo luzu, ale 38 uwierały mnie w palec. Niestety mam dość niewymiarowe stopy, spore haluksy spowodowane wada genetyczną, więc dla mnie zawsze był problem w doborze butów(cisną, te są dobre ale chlapią, nie podobają mi się, 38 za małe 39 za duże). Aż dziwne, że tak szybko poszło.
Potem wstąpiliśmy do Pepco i kupiliśmy siostrze bluzkę za 15 zeta, bo się uparła(szafki pękają w szwach, a ona, biedna siedmiolatka nie ma w co się ubrać!!!). Chwilka w rossmanie, jakieś duperele, pianka do włosów i pędem wracamy na urodziny mojej siostry ciotecznej. Właśnie wróciłam i mogę chwilę odpocząć.

1 moje zeszyty, 2 zawartość mojej szkolnej półki, 3 moje szkolne buciki, 4 dwie pary nowych leginsów od cioci, 5 mój piórnik Hello Kitty♥Wiem, wiem, artystyczne fotki^^

Skleiłam je w całość bo oddzielnie, mimo że beznadziejnej jakość ładowały by się całe wieki. Wszystko robione samsungiem monte, a nie jakimś nikonem, więc musicie wybaczyć.

Dobra, lecę przeglądać tumblra.
Pozdrawiam.